sobota, 30 marca 2013

Wesołych świąt :)

Niech wam jajeczko dobrze smakuje,
bogaty zajączek uśmiechem czaruje,
mały kurczaczek spełni marzenia,
wiary, radości, miłości, spełnienia.

Zdrowych,pogodnych Świat Wielkanocnych, pełnych wiary,nadziei i miłości.
Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół oraz Wesołego Alleluja!



Życzą Paulina, Robert, Oliwierek i Maja

piątek, 29 marca 2013

2 kwietnia- świecimy w Łodzi

Reklamują naszą akcję już nawet w gazetach, może dotrzemy do większej ilości osób :)
Fundacja zorganizowała też konkurs do wygrania 4 notesy nie byle jakie bo autystyczne :)
Jak ktoś ma ochotę zapraszam do wzięcia udziału Wygraj autystyczny notes

Będziemy rozdawać też znaczki, a właściwie to nawet nie my, a sami Lordowie :D


oraz naklejki z żarówkami ;)

Zapraszamy na pokaz laserowy oraz ustawianie napisu 1/100, oraz zapraszamy, aby po prostu nas poznać i polubić, nasze dzieci też są super - przekonacie się sami :)
Post przypominajka, bo  nie wiem kiedy zajrzę teraz :)

Sama od siebie zrobiłam Mai broszkę na tę okazję :)
Oby udało nam się i rzeczywiście był to dzień wielkiej świadomości autyzmu.


a co u nas ?? Oli wczoraj wyszedł i mu się polepszyło, od razu inne dziecko. A w prezencie na święta sąsiedzi wybili nam szybę, prawdopodobnie rzucili worek ze śmieciami z okna, no, ale niestety nie trafili do kosza, a na naszą przednią szybę. Za co serdecznie dziękujemy....




czwartek, 28 marca 2013

no i stało się...

Stało się to czego najbardziej się bałam...Oli wpadł wczoraj w szał i agresji w ciągu dnia nie było końca. Bił i kopał mnie, rzucał wszystkim na oślep, krzyczał, płakał, biegał. Nikomu nie życzę takiego widoku. Serce mi pękało , nie wiedziałam co robić, więc przytulałam go ile sił i starałam się przeczekać aż wróci mąż. W nocy nie mogłam spać, kurcze ja już nie miałam siły z nim się siłować, a co będzie potem.....
Zresztą wyobraźcie sobie jak boli serce matke, gdy jej dziecko jest w takim stanie....
Trochę go nawet rozumiem od dwóch tyg siedzi w domu, bierze 6-8 leków dwa razy dziennie, boli go pewnie jeszcze troche ucho, nie ma gdzie się wyładować, chciałby wyjść na spacer, tylko co ja mogę jak nadal infekcja nie puściła całkowicie :(

wtorek, 26 marca 2013

nie odpuszczę, a co...

Choroba Oliwka postanowiła chyba zostać z nami na święta, a w każdym bądź razie tak to wygląda... Jajka jej się zachciało, czy co?? Do kataru, kaszlu, nie spadającej gorączki doszło nam jeszcze zapalenie ucha.... Ponieważ nasza Pani doktor jest na urlopie, nie szłam do jej zastępstwa po kolejny syropek na nic, tylko wybraliśmy się tym razem do naszego fundacyjnego doktora (kolejny raz można liczyć na fundację) dostaliśmy nową torbę leków, ale wreszcie coś ruszyło, nie ma już gorączki uffff. Ale siedzimy w domu do końca tygodnia, chciał nie chciał musimy.... Bo ucho zainfekowane, zatoki to samo i powiększone migdały, wreszcie ktoś określił co nam dolega, a nie dał kolejny cudny syrop.
Już byłam na skraju wyczerpania nerwowego, bo Oli nie je od soboty wieczór, picie wmuszane, leków miliony do łykania, dziecko leciało przez ręce i bałam się, że zbliża się nieuniknione, czyli szpital...
Więc nie wiem komu mam dziękować za naszego kochanego doktora, który postawił Olka na nogi. Ucho już mniej boli i nie muszę z nim leżeć w łóżku, bo chłopina się już nawet lekko rusza :)
Maja była wczoraj Zosia samosia, bo mama wciąż leżała w łóżku z Olim.

Wstyd się przyznać, ale w całej tej chorobie wczoraj miałam mnóstwo radości, bo wstaliśmy rano, oli pól przytomny, ale woła mnie:
- Mamoooooo
- Tak Olinku, co tam???
- Uchooo, boliiiiii- i wskazał palcem
Tak mi było go żal, cierpiał biedny, ale kurczaczki pierwszy raz w życiu powiedział mi, że go boli. Więc była mega radość przeplatana z współczuciem.

Koniec końców marzec okazał się najbardziej chorobowym miesiącem, na leki wydaliśmy ponad 400zł, oby kolejne miesiące oszczędziły dzieciaki i ich żołądki, a przy okazji nasze portfele.

za tydzień 2 kwietnia- Światowy dzień  świadomości autyzmu- nie zapominajmy o tym i zaświećmy na niebiesko, bo autystyków jest coraz więcej wg statystyk 1/88

niedziela, 24 marca 2013

kłamczuch

Ale Was okłamałam to głowa mała, w piątek piękny status jak to zdrowiejemy, plany wielkie na sobotę jak to sam na sam z mężem pojedziemy na kawkę i po żelazko, a maluchy do babci, oj piękne marzenia. Młody w sobotę rano wstał totalnie rozpalony i o jakimkolwiek wyjeździe do babci mogliśmy zapomnieć. Dobra kit z wyjazdem, ale trzeba było dzieciaka na nogi postawić, po syropku gorączka zeszła, ale i tak przeleżał cały dzień :(. Za to noc już była straszna, mocno gorączkuje po 38,9-39,6. Dodatkowo nie pomagają czopki, ani wszelkie syropy na gorączkę. Tylko męczy go i męczy co chwile zasypia i wybudza się. Widzę, że już ma dosyć.... Wyczerpały mi się już pomysły czym go leczyć, Mania może gorączki nie ma, ale znów chrypi jak świnka. A już dostała pozwolenie na powrót do żłobka, dziś moim zdaniem znów ją bierze...

Błagam doradźcie mi jak mogę mu pomóc, bo te infekcje nie odpuszczają nam, jak zima wiośnie w tym roku....

piątek, 22 marca 2013

zdrowiejemy

Tak, tak krzyki i gonitwy po całym domu mogą oznaczać tylko jedno, mimo kaszlu który może zabić; dzieciakom się polepszyło.
A ja już fiksacji dostane bo siedzenie tyle dni w domu dobrze nie nastraja, a druga sprawa głowa mi pęka już od tych krzyków i przewracania oczami we wszystkie strony, bo oni już tak wymyślają, że przechodzą samych siebie.
Zaliczyliśmy wiele atrakcji:
- skakanie z okna
- wyjedzenie mamie jogurtów, bo te dla dzieci jakieś dzisiaj nie smaczne
- skaknie po łóżkach, lub z łóżka na łóżko
- wchodzenie na meble
- Maja zmieniła milion sukienek bądź spódniczek, pokazując jak każda się kręci i oczekując braw
- ganianie kota, a jak już nie chciał się bawić, to próby brania go na ręce i biegania z nim
jeszcze bym mgła tu wiele wymienić...
I ta energia cholerka się wcale nie wyczerpuje, oczywiście ich, bo moja już padła. I ja się pytam jak ludzie sobie radzą bez bajek, bo ja nie wyobrażam sobie dnia bez kilku minut dla mnie na kawkę i kanapkę.


Dodatkowo żaden z argumentów nie dociera, że mama posprzątać musi, bo goście przyjdą. Chociaż nie; Oli słysząc goście, jest chętny do gotowania/ pieczenia, ale do sprzątania co to to nie!!!
Mamo zamiast sprzątać to ja wskoczę Ci na plecy, a Ty mnie powoź :) i tak ciągle atrakcyjnie jest tylko ze mną, a ja już jestem spocona jak świnia i głowę też mam spuchniętą jak świnia, czyli ogólnie jestem dzisiaj świnią pełną gębą :P
A dom to pobojowisko, jako kura domowa leżę i kwiczę odkąd młoda chodzi, a tu święta za pasem. Zresztą co tu dużo mówić czasem młodzież się wycisza,  ja wstaję z energią sprzątam tak, że siadam i podziwiam efekty swojej zakończonej pracy, a koło godziny 17 jest już pobojowisko nie wiele mniejsze niż rano, zaznaczając, że wracam z nimi około 15-15:30 do domu z fundacji.

Ale oni kiedyś dorosną?? będą mniej śmiecić, rozwalać?? prawda??
"kto by oglądał modelki z kanapy"



czwartek, 21 marca 2013

Rodzeństwo, a całkiem inne

Siedzę z tą moją młodzieżą gilająco kaszlącą obkurczam zasobność szanownego portfela i tam obserwuje moje maluchy ( bo przecież są jeszcze mali nie ???).
I tam patrze na mojego ukochanego autystyka i widzę w miarę grzeczne dziecko. Od małego jadł wszystko, kochał spacery, ludzi, dzieci, dalekie podróże. Nigdy nie wymuszał, że musimy gdzieś zostać dłużej czy mam mu coś kupić. Obejrzał usłyszał, że nie, to ok nie to nie idziemy :) Dziś też jest spokojniejszy i bardziej opanowany niż jego cudna siostrzyczka.
A nasza Mania już w brzuchu szalała, urodziła się gdy nikt nie był gotowy, trzeba było na biegu wszystko szykować i skręcać. Dobrze, że zasoby po Olku były już w domu :)
No i od małego było z nią czadowo i kłopotliwie. Np nie jeździła w wózku i wyobraźcie sobie jak fajnie było pchać wózek jedną, a na drugiej nieść na cycu tak dla równowagi. A Oli spacerów nie odpuszczał i cieszył sie nowym wózkiem :)
Dziś Maja wiecznie gadająca po swojemu, krzycząca, abosorbująca swoją osobą. Wieczna fanka Minnie i odkąd mamy kota to Hello Kitty. Fanatyzm tyczy się zabawek, ciuchów, butów, rowerów itd wszystko ma być z tymi dwiema postaciami i wtedy jest git.
Mania zakochana jest w Oliwku miłością bezgraniczną i ciągle go zaczepia np zabiera mu kawałek toru czy ciuchcie i zwiewa po całym domu :) rechocząc się jak nie wiem :)
Ale jest też wycofana do ludzi, do dzieci, boi się obcych i kiepsko reaguje na nowe miejsca, nienawidzi jeździć autem, a w foteliku to już mogiła. Jej oazą jest dom.
Jest wiecznym rzepem, nie chce być z nikim innym.niż ze mną. Każda ta zmiana powoduje histerie, rzucanie się itp.
I tak czasem się zastanawiam jak to jest mają tych samych rodziców, to samo wychowanie, a mało cech wspólnych. Wiele osób mòwi " wiesz on ma autyzm" , ale jak tak na to patrzeć to ona ma więcej cech autyzmu niż Oli, ale za to o wiele więcej rozumie i umie niż on. Karmi lalki czy im śpiewa itd.
Wniosek chyba każdy kolejny maluch byłby inny i nas zaskoczył :)