Oliwcio ku zaskoczeniu mamy przebrał się w strój, ponoć bawił się świetnie. Mnie nie było, więc nie wiem. Ze zdjęć widzę, że był senny, a w końcu zasnął. Cóż wstał o 4, więc nie zdziwiło mnie to.
Każda uroczystość w przedszkolu to dla mnie duma i łezka w oku się kręci, kiedy ten czas mija Oli już w tym roku będzie miał 4 lata.
Oli ostatnio funkcjonuje super, nie mam powodów do narzekań, pomijając fakt, że do sklepu wejść nie chce, ale akurat to żadna konieczność, nie chce nie idzie.
Wczoraj ładnie wyczekał godzinkę na SI , próbował co prawda ubierać się i wracać do domu. Ale później zabawił się z Mają, woził ją na hipciu. Na SI wszedł bez płaczu, ćwiczył bez grymasów (chyba pierwszy raz ćwiczył tak na 100%).
Za to dziś już do przedszkola iść nie chciał, dawno tak nie płakał na wejściu. Ja nie wiem już co o tym wszystkim myśleć, od czego to zależy.
I mój optymizm gdzieś przepadł, zastanawiam się czy nie szukałam go w sobie na siłe.
Nie pisałam wcześniej, ale mama zabrała mnie do psychologa z tydzień temu, tam stwierdzono początek depresji, potrzebny psychiatra i leki. A ja nie chce żadnych leków, nie umiem się do tego przekonać. Chce poradzić sobie sama, nawet wydaje mi się, że już coraz bardziej godzę się z tym czego nie zmienie, bo niestety o ile z autyzmem walczyć mogę, o tyle z diagnozą nie da rady.
Dziś dziękuję losowi, bo nie spodziewałam się, że Oli pójdzie do przodu, że zacznie mówić, widziałam wszystko w czarnych barwach, a dziś moje dziecko na każde kocham Cię synku przychodzi, daje buziaka, czyli rozumie uczucia.
Tyle na dzisiaj, bo mój dołek zasmęci znów bloga po całości
czwartek, 14 lutego 2013
środa, 13 lutego 2013
zwariowana wizyta w szpitalu
A więc wczorajsza wizyta była optymistyczna co prawda Depakina utrzymana, ale wynik EEG wyszedł o wiele lepiej.
Jednak zanim się tego dowiedzieliśmy badanie Olka trzeba było odnaleźć; mogło być wszędzie, ale na pewno nie u lekarza. Skierowanie trzeba było mieć kolejne. Oczywiście nie mieliśmy uznając, że poprzednie zupełnie wystarczy. Co nerwów straciłam to moje, ale najważniejsze, że głowa już lepiej i może po jakimś czasie depakine odstawimy.
Jednak zanim się tego dowiedzieliśmy badanie Olka trzeba było odnaleźć; mogło być wszędzie, ale na pewno nie u lekarza. Skierowanie trzeba było mieć kolejne. Oczywiście nie mieliśmy uznając, że poprzednie zupełnie wystarczy. Co nerwów straciłam to moje, ale najważniejsze, że głowa już lepiej i może po jakimś czasie depakine odstawimy.
wtorek, 12 lutego 2013
pół roku...
Od pół roku mamy diagnozę autyzmu, która zmieniła nasze życie i spojrzenie na Oliwka.
Już nie jest to ten sam zdrowy chłopiec, wnuczuś, syneczek który miał przeć do przodu, chodzić na milion zajęć dodatkowych, być najlepszym uczniem itd.
Oli okazał się niepełnosprawny, a wraz z diagnozą nasze oczekiwania bardzo się zmieniły, a presja odeszła. Dziś ważne jest to aby każdego dnia był szczęśliwy, a zajęcia dodatkowe jak piłka nożna zostały zamienione na terapie i naukę od małego. Nie czuję już presji, że musi zostać kimś, bo on już jest wyjątkowy.
Co dało nam to pół roku???? Większość zmian na lepsze, terapie bardzo pomogły, mowa się rozwija maleńskimi krokami, zaczeliśmy cieszyć sie z jego wielkich kroków mimo, że dla wielu to takie nic. To ile razy usłyszałam. że jest zdolny i dobrze rokujący i serce mi miękło nie zliczę na palcach jednej ręki.
Moje spojrzenie na sam autyzm też bardzo się zmieniło, nie taki on zły da się z nim żyć. Choć trzeba z nim walczyć co robimy każdego dnia.
Są też drobne zmiany na gorsze, których nie było: nie chce wejść do sklepu, gdy mu coś nie pasuje rzuca się, stał się domatorem ( co też bardzo nie dziwi, kiedyś mnóstwo czasu byliśmy na dworzu, teraz przedszkole zanim wrócimy jest już 16, szybki obiad, jakieś ćwiczenia i spanie). Ale i to zwalczymy, a co :)
Na kolejne pół roku mamy wiele planów jak np. turnus rehabilitacyjny, dalszy rozwój mowy, zakup kolejnych przyrządów do SI, co z tego wyjdzie zobaczymy- oby wszystko!!!
W planach, założeniach i marzeniach mam także- Mamo wyluzuj!!!!
A co na bierząco u nas?? Wczoraj wizyta u laryngologa Oli słyszy, gardło, przegrody nosowe ok. Ucho jak dobrze zaobserwowałam miało prawo boleć bo jedno się zakorkowało :( ale już po bólu, wyciąganie zniósł nad wyraz dobrze i został należycie wychwalony. Później poszliśmy spacerkiem około 50 minut po Maje do żłobka, skakaliśmy, śpiewaliśmy ludzie chyba myśleli, że mamy coś z głową heheh. Gdy tylko weszliśmy do budynku Oli czym prędzej zapakował rzeczy Mai, zabrał siostrę i chodu :)
Dziś mamy bal przebierańców i wizytę w klinice neurologi, apropo grudniowych napadów Oliwka, trochę się denerwuję.
Już nie jest to ten sam zdrowy chłopiec, wnuczuś, syneczek który miał przeć do przodu, chodzić na milion zajęć dodatkowych, być najlepszym uczniem itd.
Oli okazał się niepełnosprawny, a wraz z diagnozą nasze oczekiwania bardzo się zmieniły, a presja odeszła. Dziś ważne jest to aby każdego dnia był szczęśliwy, a zajęcia dodatkowe jak piłka nożna zostały zamienione na terapie i naukę od małego. Nie czuję już presji, że musi zostać kimś, bo on już jest wyjątkowy.
Co dało nam to pół roku???? Większość zmian na lepsze, terapie bardzo pomogły, mowa się rozwija maleńskimi krokami, zaczeliśmy cieszyć sie z jego wielkich kroków mimo, że dla wielu to takie nic. To ile razy usłyszałam. że jest zdolny i dobrze rokujący i serce mi miękło nie zliczę na palcach jednej ręki.
Moje spojrzenie na sam autyzm też bardzo się zmieniło, nie taki on zły da się z nim żyć. Choć trzeba z nim walczyć co robimy każdego dnia.
Są też drobne zmiany na gorsze, których nie było: nie chce wejść do sklepu, gdy mu coś nie pasuje rzuca się, stał się domatorem ( co też bardzo nie dziwi, kiedyś mnóstwo czasu byliśmy na dworzu, teraz przedszkole zanim wrócimy jest już 16, szybki obiad, jakieś ćwiczenia i spanie). Ale i to zwalczymy, a co :)
Na kolejne pół roku mamy wiele planów jak np. turnus rehabilitacyjny, dalszy rozwój mowy, zakup kolejnych przyrządów do SI, co z tego wyjdzie zobaczymy- oby wszystko!!!
W planach, założeniach i marzeniach mam także- Mamo wyluzuj!!!!
A co na bierząco u nas?? Wczoraj wizyta u laryngologa Oli słyszy, gardło, przegrody nosowe ok. Ucho jak dobrze zaobserwowałam miało prawo boleć bo jedno się zakorkowało :( ale już po bólu, wyciąganie zniósł nad wyraz dobrze i został należycie wychwalony. Później poszliśmy spacerkiem około 50 minut po Maje do żłobka, skakaliśmy, śpiewaliśmy ludzie chyba myśleli, że mamy coś z głową heheh. Gdy tylko weszliśmy do budynku Oli czym prędzej zapakował rzeczy Mai, zabrał siostrę i chodu :)
Dziś mamy bal przebierańców i wizytę w klinice neurologi, apropo grudniowych napadów Oliwka, trochę się denerwuję.
niedziela, 10 lutego 2013
Nie taki zły ten autyzm jak go widziałam...
Czy polubiłam autyzm?? To za dużo powiedziane, ale ile można tylko się użalać, patrzeć w lustro i widzieć matko wyglądam jak szczypior, mam blado siną twarz. Czasem wszystkiego dosyć. Jasne, że tak jest i pora to zmienić. Pora naładować pozytywnie akumulatory i zacząć funkcjonować normalnie. W końcu autyzm to nie tylko samo zło, bujanie sie, krzyki, zamknięcie w sobie, okaleczanie itd Tak właśnie myślałam o ludziach z autyzmem.
Dziś wiem, że wiele się zmieniło w szybkim czasie, ale sporo rzeczy było bardzo pozytywnych:
1. Okres diagnozowania szybki, rzeczowy, super fachowcy. Fundacja, która wpierała mnie przez cały okres diagnoz i orzeczeń. Dzięki, której nie muszę się bać oddając codzień Oliwka do przedszkola jak to będzie bo ma tam super opiekę.
2. Spotkałam/ poznałam wielu ludzi z blogów, fundacji itd bardzo symaptycznych, mega pozytywnych. Przekonałam się jak wielu dawnych znajomych jest w stanie nam pomóc choćby dobrym słowem.
3. Ta niesamowita radość, gdy Twoje dziecko osiągnie jakiś wyznaczony cel, gdy wypowie choćby długo uczone aaaa. Naprawdę uwierzcie nie da się jej zupełnie porównać z radościami gdy Olo robił pierwszy krok czy wypowiadał pierwsze słowa które później zanikneły.
4. Zaczynam wychodzić z cienia mojej rodzinki, która to zawsze wszelkie rzeczy za mnie załatwiała. Teraz nie ma na to czasu trzeba się ogarnąć i działać szybko. Czasem być ostrą jak żyleta i pewną siebie. Nie ma zmiłuj.
5. Zaczynam skupiać się na rzeczach, które odłożyłam na tzw nigdy. Czyli prawo jazdy, dalsze kształcenie- tak tak już praktycznie podjełam decyzję o podypolomówce. Zawsze na to było za mało kasy i czasu dzisiaj wiem, że to inwestycja w Oliwka żeby było nam łatwiej, a to motywuje i to bardzo.
6. Mam wrażenie, że stałam się inną mamą, mam więcej czasu dla dzieci i uwagi. Ilość ćwiczeń jaką mamy dzięki terapią nie daje wytchnienia. Wcześniej zawsze Oli był za mały na puzzle, nauke kolorów itd każdy mówił, że ma jeszcze czas. Nic bardziej mylnego, on to wszystko potrafił już teraz tylko nikt tego nie wymagał.
7. Nauczyłam się nie czekać każdego dnia na słowo kocham. Wystarcza mi gest gdy ja mówię mu, kocham Cie Oli- mały zawsze leci mnie ucałować. Dziś wiem, że te słowa wyraża gestem. Kiedyś opanujemy mowe nie ma co się spinać.
Dziś wiem, że wiele się zmieniło w szybkim czasie, ale sporo rzeczy było bardzo pozytywnych:
1. Okres diagnozowania szybki, rzeczowy, super fachowcy. Fundacja, która wpierała mnie przez cały okres diagnoz i orzeczeń. Dzięki, której nie muszę się bać oddając codzień Oliwka do przedszkola jak to będzie bo ma tam super opiekę.
2. Spotkałam/ poznałam wielu ludzi z blogów, fundacji itd bardzo symaptycznych, mega pozytywnych. Przekonałam się jak wielu dawnych znajomych jest w stanie nam pomóc choćby dobrym słowem.
3. Ta niesamowita radość, gdy Twoje dziecko osiągnie jakiś wyznaczony cel, gdy wypowie choćby długo uczone aaaa. Naprawdę uwierzcie nie da się jej zupełnie porównać z radościami gdy Olo robił pierwszy krok czy wypowiadał pierwsze słowa które później zanikneły.
4. Zaczynam wychodzić z cienia mojej rodzinki, która to zawsze wszelkie rzeczy za mnie załatwiała. Teraz nie ma na to czasu trzeba się ogarnąć i działać szybko. Czasem być ostrą jak żyleta i pewną siebie. Nie ma zmiłuj.
5. Zaczynam skupiać się na rzeczach, które odłożyłam na tzw nigdy. Czyli prawo jazdy, dalsze kształcenie- tak tak już praktycznie podjełam decyzję o podypolomówce. Zawsze na to było za mało kasy i czasu dzisiaj wiem, że to inwestycja w Oliwka żeby było nam łatwiej, a to motywuje i to bardzo.
6. Mam wrażenie, że stałam się inną mamą, mam więcej czasu dla dzieci i uwagi. Ilość ćwiczeń jaką mamy dzięki terapią nie daje wytchnienia. Wcześniej zawsze Oli był za mały na puzzle, nauke kolorów itd każdy mówił, że ma jeszcze czas. Nic bardziej mylnego, on to wszystko potrafił już teraz tylko nikt tego nie wymagał.
7. Nauczyłam się nie czekać każdego dnia na słowo kocham. Wystarcza mi gest gdy ja mówię mu, kocham Cie Oli- mały zawsze leci mnie ucałować. Dziś wiem, że te słowa wyraża gestem. Kiedyś opanujemy mowe nie ma co się spinać.
piątek, 8 lutego 2013
Niby dobrze, niby nie....
Niby jest fajnie Oli coraz więcej mówi, ładnie ćwiczy aaaa, eeee, iiii itd
Ale też mamy problem z wejściem do sklepu, nie wspominając, że potrzebował nowej kurtki stara już za krótka. Afery przy założeniu było co niemiara półtorej godziny walki. Założył w końcu i teraz nosi bez problemu i bądź tu mądry. Tyle szczęścia, że wczoraj nie szedł do przedszkola i nigdzie się nie śpieszyliśmy bo tak mogłam to przewalczyć w pocie i łzach, ale się udało.
Dziś poszedł do przedszkola, nawet strasznie nie płakał.
Boli ggo ucho, a laryngolog dopiero w poniedziałek nie ma szans przyjąć gdzieś wcześniej bo potrzeba laryngologa dziecięcego.
I tak matka jakaś zdefowana siedzi, a niby powinnam się cieszyć bo poszedł, ja chyba sama do końca nie wiem co chce buuuuu
Ale też mamy problem z wejściem do sklepu, nie wspominając, że potrzebował nowej kurtki stara już za krótka. Afery przy założeniu było co niemiara półtorej godziny walki. Założył w końcu i teraz nosi bez problemu i bądź tu mądry. Tyle szczęścia, że wczoraj nie szedł do przedszkola i nigdzie się nie śpieszyliśmy bo tak mogłam to przewalczyć w pocie i łzach, ale się udało.
Dziś poszedł do przedszkola, nawet strasznie nie płakał.
Boli ggo ucho, a laryngolog dopiero w poniedziałek nie ma szans przyjąć gdzieś wcześniej bo potrzeba laryngologa dziecięcego.
I tak matka jakaś zdefowana siedzi, a niby powinnam się cieszyć bo poszedł, ja chyba sama do końca nie wiem co chce buuuuu
wtorek, 5 lutego 2013
zapalenie gardła... plus rozterki mamy...
Kiedy już myślałam, że dzieciaki na dobre wyzdrowiały. Olka w sobotę w nocy złapała gorączka i tak trzyma do dzisiaj. Kolejna noc zarywamy. Ale mieliśmy okazję odwiedzić panią doktor. Była dla Oliwka przemiła. Co lepsze wychodząc od niej Oli pożegnał się" do didzenia" matka zbierała szczęke 5 kolejnych minut :).
Po wizycie u niej młody zdecydował wreszcie coś zjeść bo już nie dawałam rady z tym jego niejedzeniem.
Ale skoro ma jeść to tylko brokuły i to natychmist. Jak wiadomo brokuły należy ugotować, więc zaliczyliśmy awanturkę.
Propozycja rosołu, który uwielbia spotkała się z kròtkim i stanowczym " nie cem zupy". Koniec końców coś pochlipał, a reszte dał kotu. Ku mojemu zaskoczeniu nawiązał kontakt z kotem. Może jednak coś z tego będzie.
A ja spać nie mogę, ciągle myślę, że nie dostaliśmy się na ten turnus i pewnie nie pojedziemy. Tak mi strasznie smutno. I każdy normalny człowiek by się z tym pogodził, ale nie ja, chodzę gryzę się co by tu zrobić, ale nie wiele da się wykombinować. Mam wyrzuty sumienia, że zgapiłam o te kilka godzin. Na następny raz będę szybsza :) a teraz pozostaje się pogodzić...
Po wizycie u niej młody zdecydował wreszcie coś zjeść bo już nie dawałam rady z tym jego niejedzeniem.
Ale skoro ma jeść to tylko brokuły i to natychmist. Jak wiadomo brokuły należy ugotować, więc zaliczyliśmy awanturkę.
Propozycja rosołu, który uwielbia spotkała się z kròtkim i stanowczym " nie cem zupy". Koniec końców coś pochlipał, a reszte dał kotu. Ku mojemu zaskoczeniu nawiązał kontakt z kotem. Może jednak coś z tego będzie.
A ja spać nie mogę, ciągle myślę, że nie dostaliśmy się na ten turnus i pewnie nie pojedziemy. Tak mi strasznie smutno. I każdy normalny człowiek by się z tym pogodził, ale nie ja, chodzę gryzę się co by tu zrobić, ale nie wiele da się wykombinować. Mam wyrzuty sumienia, że zgapiłam o te kilka godzin. Na następny raz będę szybsza :) a teraz pozostaje się pogodzić...
piątek, 1 lutego 2013
Mega pozytywnie
Od dawna mam napisać posta, ale brakuje mi aż tyle czasu, aby zasiąść przed kompem :)
U nas ostatnio naprawdę fajnie, żegnamy się z regresem.
od poniedziałku zabrakło wychowawczyni Oliwka, oj jak ja się bałam co to będzie, jakie ja miałam wizje to głowa mała :) A tu dziecko zaklimatyzowało się w nowej grupie bez problemu, próbował co prawda sił z nowymi Paniami, ale przegrał to odpuścił. Oli jako opiekunów ma dwie osoby Panią Wiolę i Pana Janka, wcześniej świata nie widział, bez swojej Iolii jak to na nią wołał,a teraz i z Panem Jankiem ma super kontakt. Jak widać nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)
Dużo gadamy, pojawiają się słowa, których wcale Oliwka nie uczyłam np wczoraj ogląda swoją ukochaną bajkę My Little Pony (dla nie wtajemniczonych kucyki mają znaczki na upciach) wyskakiwały im nowe znaczki, a Oli woła wskazując palcem
- Mamo, serce, kiatki (kwiatki)- moja mina musiała być bezcenna heheh.
Później jako, że ćwiczymy kontakt wzrokowy, który jest średni. Tyczy się między nami rozmowa:
- Oluś spójrz na mamę
Młody grzecznie spojrzał, no to lecą ochy i achy jak to super, że spojrzał. A on na mnie mega zdziwiony o co mi chodzi mówi:
-Taaaak??? i znów kupa śmiechu. Mama wyszła na idiotkę co to uważa, że spojrzenie na nią to coś nadzwyczajnego.
Oli jest radosny, wykonuje większość poleceń, choć nie zawsze super trafnie, dzisiaj np upadły mu cukierki mówię pozbieraj Oli. No to Oli za szczotkę i szufelkę i zamiótł, wyrzucając do śmieci :P
Zwraca uwagę na siostrę, żegna się z nią idąc do przedszkola daje jej buziaka.
Wiadomo czasem ma jakiś odchył, ale nie zapeszając póki co jest to nie odczuwalne.
Aż strach się bać, ale od tygodnia bierze te suplementy i już mam mętlik w głowie czy to one pomogły? rozum mówi mi stanowcze Nie!!!!, ale z drugiej strony skąd ta nagła zmiana??
Tak czy owak nadal jestem mega sceptyczna co do tych suplementów....
U nas ostatnio naprawdę fajnie, żegnamy się z regresem.
od poniedziałku zabrakło wychowawczyni Oliwka, oj jak ja się bałam co to będzie, jakie ja miałam wizje to głowa mała :) A tu dziecko zaklimatyzowało się w nowej grupie bez problemu, próbował co prawda sił z nowymi Paniami, ale przegrał to odpuścił. Oli jako opiekunów ma dwie osoby Panią Wiolę i Pana Janka, wcześniej świata nie widział, bez swojej Iolii jak to na nią wołał,a teraz i z Panem Jankiem ma super kontakt. Jak widać nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)
Dużo gadamy, pojawiają się słowa, których wcale Oliwka nie uczyłam np wczoraj ogląda swoją ukochaną bajkę My Little Pony (dla nie wtajemniczonych kucyki mają znaczki na upciach) wyskakiwały im nowe znaczki, a Oli woła wskazując palcem
- Mamo, serce, kiatki (kwiatki)- moja mina musiała być bezcenna heheh.
Później jako, że ćwiczymy kontakt wzrokowy, który jest średni. Tyczy się między nami rozmowa:
- Oluś spójrz na mamę
Młody grzecznie spojrzał, no to lecą ochy i achy jak to super, że spojrzał. A on na mnie mega zdziwiony o co mi chodzi mówi:
-Taaaak??? i znów kupa śmiechu. Mama wyszła na idiotkę co to uważa, że spojrzenie na nią to coś nadzwyczajnego.
Oli jest radosny, wykonuje większość poleceń, choć nie zawsze super trafnie, dzisiaj np upadły mu cukierki mówię pozbieraj Oli. No to Oli za szczotkę i szufelkę i zamiótł, wyrzucając do śmieci :P
Zwraca uwagę na siostrę, żegna się z nią idąc do przedszkola daje jej buziaka.
Wiadomo czasem ma jakiś odchył, ale nie zapeszając póki co jest to nie odczuwalne.
Aż strach się bać, ale od tygodnia bierze te suplementy i już mam mętlik w głowie czy to one pomogły? rozum mówi mi stanowcze Nie!!!!, ale z drugiej strony skąd ta nagła zmiana??
Tak czy owak nadal jestem mega sceptyczna co do tych suplementów....
Subskrybuj:
Posty (Atom)

