niedziela, 10 lutego 2013

Nie taki zły ten autyzm jak go widziałam...

Czy polubiłam autyzm?? To za dużo powiedziane, ale ile można tylko się użalać, patrzeć w lustro i widzieć matko wyglądam jak szczypior, mam blado siną twarz. Czasem wszystkiego dosyć. Jasne, że tak jest i pora to zmienić. Pora naładować pozytywnie akumulatory i zacząć funkcjonować normalnie. W końcu autyzm to nie tylko samo zło, bujanie sie, krzyki, zamknięcie w sobie, okaleczanie itd Tak właśnie myślałam o ludziach z autyzmem.
Dziś wiem, że wiele się zmieniło w szybkim czasie, ale sporo rzeczy było bardzo pozytywnych:
1. Okres diagnozowania szybki, rzeczowy, super fachowcy. Fundacja, która wpierała mnie przez cały okres diagnoz i orzeczeń. Dzięki, której nie muszę się bać oddając codzień Oliwka do przedszkola jak to będzie bo ma tam super opiekę.
2. Spotkałam/ poznałam wielu ludzi z blogów, fundacji itd bardzo symaptycznych, mega pozytywnych. Przekonałam się jak wielu dawnych znajomych jest w stanie nam pomóc choćby dobrym słowem.
3. Ta niesamowita radość, gdy Twoje dziecko osiągnie jakiś wyznaczony cel, gdy wypowie choćby długo uczone aaaa. Naprawdę uwierzcie nie da się jej zupełnie porównać z radościami gdy Olo robił pierwszy krok czy wypowiadał pierwsze słowa które później zanikneły.
4. Zaczynam wychodzić z cienia mojej rodzinki, która to zawsze wszelkie rzeczy za mnie załatwiała. Teraz nie ma na to czasu trzeba się ogarnąć i działać szybko. Czasem być ostrą jak żyleta i pewną siebie. Nie ma zmiłuj.
5. Zaczynam skupiać się na rzeczach, które odłożyłam na tzw nigdy. Czyli prawo jazdy, dalsze kształcenie- tak tak już praktycznie podjełam decyzję o podypolomówce. Zawsze na to było za mało kasy i czasu dzisiaj wiem, że to inwestycja w Oliwka żeby było nam łatwiej, a to motywuje i to bardzo.
6. Mam wrażenie, że stałam się inną mamą, mam więcej czasu dla dzieci i uwagi. Ilość ćwiczeń jaką mamy dzięki terapią nie daje wytchnienia. Wcześniej zawsze Oli był za mały na puzzle, nauke kolorów itd każdy mówił, że ma jeszcze czas. Nic bardziej mylnego, on to wszystko potrafił już teraz tylko nikt tego nie wymagał.
7. Nauczyłam się nie czekać każdego dnia na słowo kocham. Wystarcza mi gest gdy ja mówię mu, kocham Cie Oli- mały zawsze leci mnie ucałować. Dziś wiem, że te słowa wyraża gestem. Kiedyś opanujemy mowe nie ma co się spinać.


10 komentarzy:

  1. podziwiam, ja nadal nie umiem sie pozbierac,dobrze ze masz w sobie tyle energii, ja mam dzis dolka wiec nie jestem optymistycznie nastawiona

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu staram się szukać pozytywów. Co tu dużo mówić skoro inni widzą po mnie, że jest kiepsko, a nie po Olim to znaczy, że trzeba się ogarnać wreszcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak sama widzisz, autyzm da się polubić. W końcu on jest częścią naszych pociech. Im wcześniej go zaakceptujemy tym lepiej dla nas.
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię autyzmu i go nie polubię. Traktuję jak gadzinę, której trzeba skopać tyłek. Żyjemy obok siebie, bo nie ma innego wyjścia. Pozytywów w autyzmie nie szukam, znajduję je tylko we Franiu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie to był przełomowy dzień, kiedy dotarło do mnie, że autyzm jest taką samą częścią mojego dziecka jak niebieskie oczy czy blond włosy. Ani lepszą , ani gorszą. Od tamtego dnia żyjemy sobie normalnie, robiąc swoje, nie zadręczając się na zapas. I paradoksalnie Antkowi to służy, też jest spokojniejszy kiedy rodzice wyluzowali:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie czas się pogodzić z tym czego się nie zmieni dla dobra naszego dziecka. Jasne, że będę walczyć i kopać tyłek objawom autyzmu, ale z pewnymi rzeczami nie wygram i muszę się z tym pogodzić.
    Nie spinać się non stop, że on nie mówi, że musi iść do masowej szkoły itp

    OdpowiedzUsuń
  7. On nic nie musi. No może musi być szczęśliwy , ale nic ponad to. A droga do tego szczęścia może być czasem bardzo zaskakująca:)Ja też przez ten okres " MUSI" przechodziłam. A jednak dotarło że Antoś nic nie musi, jest wolnym człowiekiem z własnymi poglądami, potrzebami i to ja MUSZĘ je uszanować. Bo on się na ten świat nie pchał, ja go chciałam. No to jak chciałam to mam. Dokładnie takiego. I dziś wcale innego bym nie chciała:)

    OdpowiedzUsuń
  8. podyplomówka -super!cieszę się, że taką decyzję podjęłaś

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham też przyjdzie, zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ludzie ja nie rozumiem tylko jednej rzeczy.. czy wy jesteście ze sobą szczerzy? co się stanie z waszymi dziećmi kiedy umrzecie? one nigdy nie będą sobie radziły same, ja mam sąsiadkę z autystycznym dzieckiem, kobieta wygląda jak zombie, jest zdołowana, apatyczna, mąż jej uciekł, dziecko drze się, nie je, tarza po ziemi, buja w miejscu.. a ona płacze.. wkurza mnie kiedy czytam teksty "wystarczy jeden uśmiech, kocham je bo jest inne i wyjątkowe" dlaczego tak się ludzie oszukują.. nie są szczęśliwi, są zdołowani, widzą przez okno dzieci które lgną do rodziców, śpiewają im piosenki, występują w przedszkolu, a te "wyjątkowe" dziecko nie łapie kontaktu wzrokowego, nie widzi nas, chodzi na palcach, w nocy często nie śpi i krzyczy... ale oczywiście trzeba sobie na siłę wmówić, że jest się szczęśliwym.. kochać.. można też kochać, ale czy być szczęśliwym i pogodzonym.. to jest kłamstwo.. nie jestem matką i nie chcę ina być, chociażby dlatego, że nie poradziłabym sobie z dzieckiem z autyzmem, ani z downem, oddałabym do adopcji, zaraz na mnie kubeł pomyj wylejecie... ale nie przejmuje sie dla mnie chore dziecko jest końcem życia i nie mówcie że jakbyście wiedzieli że dane dziecko urodzi się chore to byście je chcieli znowu mieć... taka jest prawda, moja sąsiadka to potwierdza, jej patryk zniszczył jej życie

    OdpowiedzUsuń