poniedziałek, 18 lutego 2013

O naszej fundacji

W Łodzi działają dwie fundacje dla osób z autyzmem. O Naviculi nie wiele mogę powiedzieć w momencie diagnozy zostaliśmy źle potraktowani; więcej nie wróciliśmy.
JiM zaopiekował się nami całościowo- wszystkimi razem i każdym z osobna. Oli ma tam terapie, a i my jesteśmy zawsze pytani czy wszystko u nas w porządku. Każda wizyta u Pani Ani to także rozmowa co u nas, jak sobie radzimy.
Do napisania tego postu pokierowały mnie wpisy na zaprzyjaźnionych blogach, gdy czytam wpisy, że od a do z za wszystko płacą z własnej kieszeni to jestem załamana, bo naprawdę nie wiem skąd byśmy wzieli te 500zl tygodniowo na nasze terapie, nie wspominając o tym, że przydało by się coś dodatkowo. Gdzie tu dalej wspominać o kosztach diet, suplementach, pomocach naukowych, dojazdach.
Dlatego dziękuje dobrym aniołom za to, że trafiłam na JiM, gdzie płacę za wyżywienie i tyle, gdzie mamy Klub rodziców, wspaniałych terapetów i duże wsparcie. Dzięki nim mogę myśleć o dodatkowych terapiach, a nie tylko tych podstawowych. Pomogli w znalezieniu wspaniałego neurologa, zebrać i pozyskać wszelkie opinie potrzebne do orzecznictwa. No z niczym nie pozostaliśmy sami w każdej sytuacji starają się pomòc.
Uśmiechy wszystkich tam pracujących, rozmowy nawet o najprostszych rzeczach- to niemal normalność, nie ma pytań głupich. Dlatego ja jako Paulina Chmielak nie mam nic im do zarzucenia, a wręcz wielkie pokłady wdzięczności za wszystko :)
Oby inne miasta brały przykład i pomagały swoim podopiecznym całościowo; jak widać - DA SIĘ!!!!!
Dziś tylko przychodzi mi do głowy pytanie czemu fundacje i PPP ze sobą nie współpracują, rywalizują ze sobą?? Dotyczy to niestety nie tylko Łodzi, ale chyba praktycznie każdego większego miasta-  odpowiedź chyba na to pytanie znam- pieniądze.

6 komentarzy:

  1. Paulina wez załatw nam tam miejsce, przeprowadzamy się:)) A tak serio masz ogromne szczeście ze mieszkasz akurat w Lodzi jesteś we własciwym miejscu we własciwym czasie

    OdpowiedzUsuń
  2. Super Paula.
    Fantastycznie, że macie takie miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Rzeszowie też są dwa stowarzyszenia które zajmują się dziećmi z autyzmem. Należymy do tego które mieści się pod naszym blokiem, co do tego drugiego powiem tylko tyle że zostaliśmy średnio potraktowani przez pewną ważną tam osobę. Co prawda gdy terapia Julki przynosiła już efekty, usilnie próbowano nas tam zwerbować. A tera mamy spokój - zgodnie z przepisami PFRON można korzystać z jednego takiego ośrodka.

    OdpowiedzUsuń
  4. i to powinien być standard -pomoc rodzicowi w tych wszystkich urzędowych sprawach

    OdpowiedzUsuń
  5. Pod Opolem też taki jeden punkt jest gdzie zajmują się dziećmi z autyzmem i to dość takim ciężkiego kalibru ( tam jest przedszkole, szkoła, internat, terapie). Ale nie słyszałam nigdy ani jednej opinii pozytywnej na ten temat a i kadra ucieka stamtąd grupami. W jednej Fundacji ( DOM) w Opolu jest rzeczywiście wspaniała ciepła atmosfera i otwarcie na potrzeby dzieci i rodziców, nawet pracownik socjalny pomaga pisać te pisma. Ale...oni są finansowani z NFZ i PFRONU- miejsc niestety jak na lekarstwo,czas oczekiwania zabójczy ( i rok z kawałkiem na terapię SI w przypadku starszych dzieci) a o holistycznym punkcie ( przedszkole/ szkoła plus terapia w jednym miejscu)na razie nie ma co liczyć. Ani państwowo ani płatnie. Ale coś rusza w rodzicach , są fajni ludzie z pasją wśród kadry terapeutycznej. Może coś nam z tego wykiełkuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby wyszło, bo i tak ciężko maluchom z wszelkini rzeczami które muszą robić. Nie wyobrażam sobie, że wracając z przedszkola około 16 mam ciągnąC malca na jakieś terapie, a tak by było gdyby tych terapi w ramach zajęć nie miał. Mamy SI którego nie udało się wcisnąć w ramy zajęć przedszkolnych i czekam z dzieciakami godzinę na korytarzu i jest mi z ich dwójką dosyć ciężko. Gdyby miało być tak codzień to chyba sfiksowałabym.

    OdpowiedzUsuń