Naszła mnie refleksja ostatnio nad naszym życiem i oczekiwaniami. Nie wątpliwości trzeba było w sierpniu wszelkie plany zmienić, przewartościować.
Konieczna jest zmiana samochodu, bo wkładamy więcej niż jest wart i to jest fakt niezaprzeczalny, ale skąd na niego uzbierać to już większy problem. I tak tkwimy w miejscu wkładając w niego dalej, mieliśmy zaoszczędzić coś więcej , zacisneliśmy pasa to przyszły rachunki za ogrzewanie już prawie 4tys ta zima nas kosztuje, więc znów ruszone oszczędności i tak w kółko. Podziwiam samotne matki ska one biorą na opłaty....
Terapia handle te przerwana, zabrakło środków takie życie.
kiedyś pracowałam ja, pracował Robert braliśmy jakieś dodatkowe prace, nigdy na nic nie brakowało, a wręcz jeszcze się odkładało, teraz żyje się od 1 do 1. Bo wszystko postanowiliśmy na dzieciaczki i czas poświęcony na terapie, wierząc, że kiedyś to zaowocuje. Choć już dzisiaj widzę jak wiele nauczył się Oli i dumna z tego jestem.To potwierdza, że wybór był trafiony.
Dziś gdzieś z żalem patrzę na nasze plany samochód, później dom itd. Ale to by na pewno nam w życiu nie dało tyle szczęścia co dzieciaki. Bez tego się obejdziemy, choć jak zawsze te myśli wracają gdy robi się ciepło i dzieciaki ukiszone w domu, jak już od rana mogłyby szaleć po działce. Wiadomo jak to w mieszkaniu, zanim się wyszykujemy do wyjścia robi się południe.
Zycie rodzin dzieci chorych zmienia się bez ostrzeżenia, od raz okauzje się, że albo się poświęcisz, albo możesz zaprzepaścić szanse swojego ukochanego malucha. Choć nie lubię nazywać swojej pracy poświęceniem, bo każdy efekt tej pracy daje mi ogromną satysfakcję. Choć z drugiej strony nie ma co ukrywać gdyby sytuacja była inna, dzieciaki były by na pełen etat w żłobku i przedszkolu, a rodzice w pracy. Coś za coś nie ma nic za darmo, mało kto krótko pracuje i ma na wszelkie dogodności reszcie pozostaje wybór, a niektórzy nawet tego wyboru nie mają....
Jedno pozostaje niezmienne- życie jest w biegu w obu przypadkach, rodziców pracujących i dzieciaczków wymagających opieki. Ciągłe wizyty lekarskie, terapie, odwożenie do przedszkola, ćwiczenia w domu i sen. Nie wiadomo kiedy ten czas mija. Zastanawiam się jak to będzie teraz, jak tylko było ciepło lecieliśmy na place zabaw, rower itd. A teraz z przedszkola wracamy koło 15:30, w środy 18 jemy jakiś obiad i ćwiczyć by trzeba było, a z drugiej strony należy się relaks na słoneczku...
A co u nas ?? Mamy nowe buty, których Oli oczywiście nie akceptuje mimo iż spełniają wszelkie oczekiwania- szerokie, pół rozmiaru większe. No, ale są nowe, a kozaki były takie kochane.
Jest rozpacz straszna, buty zdzierane i toczę modły, aby w końcu buty zaakceptował. Cóż spodziewałam się...
niedziela, 14 kwietnia 2013
sobota, 13 kwietnia 2013
Nie jesteśmy sami
Dziś nasza mnie refleksja na temat tego czego komuś zazdroszczę, od razu przyszła mi na myśl moja mama. To jej zazdroszczę domu i ogrodu, bo to chyba jedyne czego mi brakuje w życiu. Niczego innego nikomu nie zazdroszczę, bo są tacy co mają gorej, ja mam super męża ( kto inny by ze mną wytrzymał) , fajne dzieciaki- niesforne urwisy, ale jakie kochane. Psa i kota czasem potrafią wkurzyć, ale też są do schrupania. Mam mieszkanie i samochód może i starawy, ale liczy się, że jest :).
Może nie zazdroszczę, bo nigdy nie miałam dużych ambicji zawodowych, dla mnie liczyła się rodzina i życie na poziomie średnim żebym nie musiała dzieciom niczego odmówić. To mój mąż stara się iść do przodu walczyć o pieniądze, a ja walczę w drugą stronę aby miał czas dla dzieciaków i tak się uzupełniamy.
Czy chciałabym żeby Oli był zdrowy?? jasne, ale to też nie byłby nasz Oli.
Nauczyłam się cieszyć z najmniejszych rzeczy np. z ułożonych puzzli czy memory, łzy stoją w oczach gdy wchodzę do domu a dzieci biegną cieszą się, dają buziaki krzyczą z radością mama!!!
Życie nabrało innego sensu i wymiaru. Jeszcze nie dawno kompletne załamanie, a dziś blogsfera, Klub rodziców, znajomi zaangażowani w 1% dają kopa i siłę. Człowiek wie, że nie jest sam, brakuje mi jakoś zaangażowania w jakiś cel, bo lubię działać.
Dziś właśnie wspominałam Filipka ( tu jego historia Filipek Twardowski może ktoś zechce mu pomóc) kiedy to rok temu organizowałam wraz z innymi dziewczynami aukcje charytatywne dla niego siedząc nad licytacjami, ale jak mnie to napawało radością nikt nie wie, później namawiałam znajomych przekażcie mu 1% to był mój żywioł. W tym roku musiałam zająć się Olim na pomoc Filipkowi nie było czasu, a akcje 1 % marnie nakręcałam na korzyść Oliwcia....
Czasem zastanawiam się, gdzie bym była gdyby nie Wy i Klub rodziców bo ja stadne zwierze jestem i ludzi potrzebuje do życia jak wody :) samotność by mnie zerzarła w tym domu. A tak trochę popstrykam w klawiaturę z blogowymi rodzinami, co jakiś czas wybędę do fundacji na spotkanko na żywo z mamami o takim samym problemie, czasem się pośmiejemy, czasem łezka zakręci się gdzieś w oku- bo jak już kiedyś pisałam mi do łez nie wiele trzeba.
I jakoś świat się kręci, nie czuję się samotna i zaszczuta w swoim świecie, jak czułam się jeszcze nie dawno i za wszelką cenę uciekałam do pracy, żeby wyjść do ludzi.
W ciąży z Mają już działałam na jednym forum poznałam wiele wartościowych osób, a z pewną grupą zżyłam się jak nie wiem, do dziś na dziewczyny mogę liczyć w każdym momencie, aż dziw bierze poznajesz kogoś w internecie i staje się on częścią Twojego życia. Oczywiście takich osób jest garstka, ale są i to jest najważniejsze.
Może nie zazdroszczę, bo nigdy nie miałam dużych ambicji zawodowych, dla mnie liczyła się rodzina i życie na poziomie średnim żebym nie musiała dzieciom niczego odmówić. To mój mąż stara się iść do przodu walczyć o pieniądze, a ja walczę w drugą stronę aby miał czas dla dzieciaków i tak się uzupełniamy.
Czy chciałabym żeby Oli był zdrowy?? jasne, ale to też nie byłby nasz Oli.
Nauczyłam się cieszyć z najmniejszych rzeczy np. z ułożonych puzzli czy memory, łzy stoją w oczach gdy wchodzę do domu a dzieci biegną cieszą się, dają buziaki krzyczą z radością mama!!!
Życie nabrało innego sensu i wymiaru. Jeszcze nie dawno kompletne załamanie, a dziś blogsfera, Klub rodziców, znajomi zaangażowani w 1% dają kopa i siłę. Człowiek wie, że nie jest sam, brakuje mi jakoś zaangażowania w jakiś cel, bo lubię działać.
Dziś właśnie wspominałam Filipka ( tu jego historia Filipek Twardowski może ktoś zechce mu pomóc) kiedy to rok temu organizowałam wraz z innymi dziewczynami aukcje charytatywne dla niego siedząc nad licytacjami, ale jak mnie to napawało radością nikt nie wie, później namawiałam znajomych przekażcie mu 1% to był mój żywioł. W tym roku musiałam zająć się Olim na pomoc Filipkowi nie było czasu, a akcje 1 % marnie nakręcałam na korzyść Oliwcia....
Czasem zastanawiam się, gdzie bym była gdyby nie Wy i Klub rodziców bo ja stadne zwierze jestem i ludzi potrzebuje do życia jak wody :) samotność by mnie zerzarła w tym domu. A tak trochę popstrykam w klawiaturę z blogowymi rodzinami, co jakiś czas wybędę do fundacji na spotkanko na żywo z mamami o takim samym problemie, czasem się pośmiejemy, czasem łezka zakręci się gdzieś w oku- bo jak już kiedyś pisałam mi do łez nie wiele trzeba.
I jakoś świat się kręci, nie czuję się samotna i zaszczuta w swoim świecie, jak czułam się jeszcze nie dawno i za wszelką cenę uciekałam do pracy, żeby wyjść do ludzi.
W ciąży z Mają już działałam na jednym forum poznałam wiele wartościowych osób, a z pewną grupą zżyłam się jak nie wiem, do dziś na dziewczyny mogę liczyć w każdym momencie, aż dziw bierze poznajesz kogoś w internecie i staje się on częścią Twojego życia. Oczywiście takich osób jest garstka, ale są i to jest najważniejsze.
czwartek, 11 kwietnia 2013
Wiosna, wiosna....
Pierwszy post jaki pisze na świeżym powietrzu, skąpana w promieniach słonecznych ach cudnie :)
Chyba przyszła do nas już ta wiosna jest ciepło i pięknie, byle ten śnieg zginął do końca, a będzie cudnie.
Dziś urządziłam sobie 3 godz bez malców i bez nagłych spraw, takie tylko dla siebie aż dziwnie :)
Co u nas? A raz tak raz tak, ale raczej na plus. Dzieciaki zdrowe, ciągle razem coś skręcają z tatą, a to hulajnogi, a to rower i sprzęty czekają na sezon wiosenny.
W domu w maju - a dokładnie poświEcamy na to weekend majowy, chcemy aby nastąpił przełom, czyli Maja zostaje od a do z odcyckowana. I nie ma już nawet karmień nocnych. Jutro ma przyjść jej łóżko i rodzice zostają w swoim sami. Ale będzie miejsca ho ho :)
Pocieszające jest to, że wiele osób chwali mi Oliwka, że bardzo się zmienił na lepsze, więc nie tylko ja narcystycznie widzę, że moje dziecko brnie do przodu ;)
Chyba przyszła do nas już ta wiosna jest ciepło i pięknie, byle ten śnieg zginął do końca, a będzie cudnie.
Dziś urządziłam sobie 3 godz bez malców i bez nagłych spraw, takie tylko dla siebie aż dziwnie :)
Co u nas? A raz tak raz tak, ale raczej na plus. Dzieciaki zdrowe, ciągle razem coś skręcają z tatą, a to hulajnogi, a to rower i sprzęty czekają na sezon wiosenny.
W domu w maju - a dokładnie poświEcamy na to weekend majowy, chcemy aby nastąpił przełom, czyli Maja zostaje od a do z odcyckowana. I nie ma już nawet karmień nocnych. Jutro ma przyjść jej łóżko i rodzice zostają w swoim sami. Ale będzie miejsca ho ho :)
Pocieszające jest to, że wiele osób chwali mi Oliwka, że bardzo się zmienił na lepsze, więc nie tylko ja narcystycznie widzę, że moje dziecko brnie do przodu ;)
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
kochana siostro
Ostatni czas zmienił bardzo dużo w naszym domu, zrobiło się wesoło i krzykliwie bardziej niż zawsze, ale za to moje serce aż pęka z radości.
Zmiana nastąpiła w kontaktach Oliwierka z Mają. Siostra wreszcie stała się fajna i użyteczna, owszem Oli wcześniej pilnował Mai (abyśmy na pewno zabrali ją do domu, a nie zostawili gratis znajomym czy babci :P), czasem zwrócił na nią uwagę, ale raczej była mu obojętna w domu.
Za to teraz urządzane są zawdy sportowe dzieciaków, wspólne zabawy huśtanie w kocu, we wszystkim muszą uczestniczyć razem, gdy Maja o tym zapomina Oli nie omieszka jej przypomnieć.
Tym samym pojawiło się wiele nowych słów, a nawet zwrotów w naszym słowniku:
- Mania choć (chodź)
- Ganiaj mnie
- Łapę Cię
- Mucha , samolot- odnośnie piosenki "mucha w samolocie"
- Dwa, dwa, trzy start :P
- Mania Minnie ( czyli Maja masz Minnie)
Pojawiły się same cudne słowa odnośnie jakże zdrowego jedzenia:
- hot dogi
-pizza
-lody :)
Oli nauczył się, że Maja zawsze chodzi z Minnie, czy z Kitty, więc daje jej i kładzie je spać obok niej gdy ta zaśnie. Składa z tatą dla niej hulajnogę- i o dziwo świetnie wkręca śrubki, więc będzie miał kto mamie pomagać gdy nie ma taty.
Dzisiaj wyjątkowo zaprowadziłam z nim Maję do żłobka. Nastawiona na krzyki Mai, że "nie cem" i ucieczki Olka doznałam szoku. Maja była tak zaaferowana, że jest z Olim, że aż zapomniała płakać. Za to Oli stał i płakał, prosząc
- Mania nie (czyli nie oddawaj jej).
Kiedy już szła z ciocią dał jej buziaka- kolejny szok.
Oddaliśmy ją do żłóbka, pół drogi do przedszkola biedny płakał za nią wielkimi grochami....
i tak sobie ostatnio właśnie lepiej żyjemy, agresja odeszła wraz z wyjściem na dwór, a słoneczko coraz częściej się pojawia, więc chyba będzie ok :)
Pozdrawiamy
Zmiana nastąpiła w kontaktach Oliwierka z Mają. Siostra wreszcie stała się fajna i użyteczna, owszem Oli wcześniej pilnował Mai (abyśmy na pewno zabrali ją do domu, a nie zostawili gratis znajomym czy babci :P), czasem zwrócił na nią uwagę, ale raczej była mu obojętna w domu.
Za to teraz urządzane są zawdy sportowe dzieciaków, wspólne zabawy huśtanie w kocu, we wszystkim muszą uczestniczyć razem, gdy Maja o tym zapomina Oli nie omieszka jej przypomnieć.
Tym samym pojawiło się wiele nowych słów, a nawet zwrotów w naszym słowniku:
- Mania choć (chodź)
- Ganiaj mnie
- Łapę Cię
- Mucha , samolot- odnośnie piosenki "mucha w samolocie"
- Dwa, dwa, trzy start :P
- Mania Minnie ( czyli Maja masz Minnie)
Pojawiły się same cudne słowa odnośnie jakże zdrowego jedzenia:
- hot dogi
-pizza
-lody :)
Oli nauczył się, że Maja zawsze chodzi z Minnie, czy z Kitty, więc daje jej i kładzie je spać obok niej gdy ta zaśnie. Składa z tatą dla niej hulajnogę- i o dziwo świetnie wkręca śrubki, więc będzie miał kto mamie pomagać gdy nie ma taty.
Dzisiaj wyjątkowo zaprowadziłam z nim Maję do żłobka. Nastawiona na krzyki Mai, że "nie cem" i ucieczki Olka doznałam szoku. Maja była tak zaaferowana, że jest z Olim, że aż zapomniała płakać. Za to Oli stał i płakał, prosząc
- Mania nie (czyli nie oddawaj jej).
Kiedy już szła z ciocią dał jej buziaka- kolejny szok.
Oddaliśmy ją do żłóbka, pół drogi do przedszkola biedny płakał za nią wielkimi grochami....
i tak sobie ostatnio właśnie lepiej żyjemy, agresja odeszła wraz z wyjściem na dwór, a słoneczko coraz częściej się pojawia, więc chyba będzie ok :)
Pozdrawiamy
sobota, 6 kwietnia 2013
czwartek, 4 kwietnia 2013
Chyba jedyny zadowolony z zimy
Oli po chorobie szaleje na wszelkich zaspach śnieżnych mając uśmiech od ucha do ucha. Nawet na obchodach 2 kwietnia, na pierwszy ogień poszły wszelkie góry śnieżne, a ja jak to ja modlę się, aby mi się chłopak na nowo nie rozłożył...
Obchody 2 kwietnia jak wiadomo były zimne, ale fanowi zimy to nie szkodziło, radości było co nie miara. naklejki, znaczki, lordowie, sesje zdjęciowe, latarki świecące na niebiesko, pokaz laserów i cała rodzina i znajomi z nami. Było nam ogromnie miło, że pofatygowało się kilku znajomych na nasze pokazy, bo to znaczy, że trafił przekaz :) Ogólnie było nas bardzo dużo ponoć ponad 1000 osób. było dużo uśmiechu i wzruszeń dla mnie, ale ja ogólnie jestem taka miękka pupina i ryczę z byle powodu.
Obchody 2 kwietnia jak wiadomo były zimne, ale fanowi zimy to nie szkodziło, radości było co nie miara. naklejki, znaczki, lordowie, sesje zdjęciowe, latarki świecące na niebiesko, pokaz laserów i cała rodzina i znajomi z nami. Było nam ogromnie miło, że pofatygowało się kilku znajomych na nasze pokazy, bo to znaczy, że trafił przekaz :) Ogólnie było nas bardzo dużo ponoć ponad 1000 osób. było dużo uśmiechu i wzruszeń dla mnie, ale ja ogólnie jestem taka miękka pupina i ryczę z byle powodu.
![]() |
| radocha :) |
![]() |
| jakby ktoś się nie zorientował napis 1/100 :) |
wtorek, 2 kwietnia 2013
Światowy Dzień Świadomości Autyzmu
Hej jestem Oliwierek
postrzegam Wasz świat inaczej...
Czasem ubrania mnie bolą, nie lubię być mokry, czasem krzyczę, gdy nie mogę sobie z czymś poradzić.
Wbrew temu co myślą inni o autyźmie, ja lubię się przytulać i dawać buziaki, nie boję się ludzi, jestem dosyć towarzyski, ale za to zdarza mi się nie lubić zbytniego tłoku np. w marketach.
Mam problemy z mową i sensoryczne, przez co czasem się złoszczę, choć nie zależy to ode mnie....
Mam wiele zalet, wielkie oczy, szeroki uśmiech, świetną pamięć i wielkie pasje...
Mam też AUTYZM
Co dzień staram się zrozumieć i zaakceptować Wasz świat, co wymaga ode mnie wiele pracy, spróbujcie zrozumieć i mnie....
Subskrybuj:
Posty (Atom)










