czwartek, 11 kwietnia 2013

Wiosna, wiosna....

Pierwszy post jaki pisze na świeżym powietrzu, skąpana w promieniach słonecznych ach cudnie :)

Chyba przyszła do nas już ta wiosna jest ciepło i pięknie, byle ten śnieg zginął do końca, a będzie cudnie.

Dziś urządziłam sobie 3 godz bez malców i bez nagłych spraw, takie tylko dla siebie aż dziwnie :)

Co u nas? A raz tak raz tak, ale raczej na plus. Dzieciaki zdrowe, ciągle razem coś skręcają z tatą, a to hulajnogi, a to rower i sprzęty czekają na sezon wiosenny.

W domu w maju - a dokładnie poświEcamy na to weekend majowy, chcemy aby nastąpił przełom, czyli Maja zostaje od a do z odcyckowana. I nie ma już nawet karmień nocnych. Jutro ma przyjść jej łóżko i rodzice zostają w swoim sami. Ale będzie miejsca ho ho :)

Pocieszające jest to, że wiele osób chwali mi Oliwka, że bardzo się zmienił na lepsze, więc nie tylko ja narcystycznie widzę, że moje dziecko brnie do przodu ;)

3 komentarze:

  1. no to brawo, cieszę się ze jest lepiej, z wiosna musi byc dobrze

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!!!
    Od czasu do czasu trzeba się zresetować bez dzieci !
    Ja też tak muszę robić żeby nie zwariować :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia w akcji " koniec cyca"!!! Trzymam kciuki za szybką i długą, pierwszą przespaną noc bez ssaczka:)

    OdpowiedzUsuń